wtorek, 13 listopada 2012

Dobry wieczór, vol2

Jak już zauważyliście, zaczynam to wszystko od początku. Nie wiem dlaczego. Monotonia tamtego bloga mnie zabijała powoli, ale skutecznie. Zaczynam od początku.
Hello, everybody. My name is Jul, and don't know what's fucking going with me. If you want better know me,  read my blog, what i'm writing here or write to my letter (e-mail). That you will know me, but I don't know you want that.
Może powiem wprost. Życie moje jest jedną wielką komplikacją między moim życiem, a życiem rodziców. Moim największym problemem są właśnie oni. Yes, they are my problem. My big, life problem. But what can I do? Kill myself. I will do that. Ale nie teraz. Na razie mam dla kogo żyć. Mój Chłopak i moja Przyjaciółka, którzy są dla mnie wszystkim. A "przyjaciółka" jest już dla mnie nikim. NIKIM. Żegnam. Wysyłam całusy na pożegnanie.
For him I can doing all. To jest prawdziwa miłość, której nigdy nie miałam, nigdy nie otrzymywałam od nikogo. Nazywam Go Mateusz. Nie wiem dlaczego. W końcu ma inne imię, piękniejsze, ale Tutaj będę mówić na Niego Mateusz.
Na Przyjaciółkę Julia.
To są ludzie, dla których teraz żyję.
Jest jeszcze jedna osoba. Córka Szatana. Nie wiem dlaczego tak, ale tak mi się podobało. Zaprzyjaźniamy się. Ale powolutku. Przyjaźń kwitnie.
Zobaczymy co dalej.
Na razie czeka mnie wywiadówka. Musi być dobrze, w końcu bardzo zależy mi na pójściu z Mateuszem na koncert. Oh & ah! To byłby mój pierwszy koncert! Mamo, proszę!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz