piątek, 23 listopada 2012

ugh .__.

Odechciewa się wszystkiego. Spotykam się jutro z Mateuszem. Bardzo rzadko się widujemy. To jest jakas schiza. Rozwaliłabym coś z chęcią. Jakieś szkło, jakąś ścianę. O tak.. Marzy mi się to. Jutro spędzę z nim dzień może w centrum. .. Nic pisać nie mogę. Cała się trzęsę. Źle znoszę spotkania, rozmowy z matką. Oj bardzo źle. Ogólnie, to nienawidzę tej kobiety. Chciałabym wyjść stąd. Pójść przed siebie. Daleko.. Zapomnieć o wszystkim, o wszystkich. No ale kurwa na razie nie mogę.
Poszłabym na jakiś pchli targ i kupiłabym lustro. Duże. Marzy mi się już tworzenie własnego mieszkanie, takiego domu. Dużo ciepła, piękna, sztuki. O tak. Dwie pary glanów przy wejściu i dwa wieszaki. Stołeczek na wszystkiego niepotrzebne rzeczy, które można byłoby na nim postawić. Kuchnia mała, ale praktyczna. Salon i przedpokój. Białe ściany, stare meble, duży kolorowy koc, dużo zdjęć, obrazów, rysunków. Balkonik. Sypialnia, w kolorze lawendy. Coś w tym stylu. I gitara przy łóżku, skrzypce w futerale. W salonie pianino. Sztaluga w przedpokoju.
Zmęczona jestem, ale jeszcze bym zrobiła wiele rzeczy. Szkoły jest za dużo! ;c Rzygać mi się chcę na to gówno. Chodzę tam i patrzę na nich wszystkich. W ostatniej klasie powiem im wszystkim by mnie w dupę pocałowali i wypierdolę stamtąd jak najszybciej. A no i później się wyprowadzę od rodzicieli mych. Niech się walą.
Dobranoc
Jutro w chuj ciężki dzień

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz